Beksiński zaprasza nas do gry – recenzja The Medium

Sportretowane upiorne wizje Zdzisława Beksińskiego często przerażają i zapierają dech w piersiach. Geniusz artysty już kilka razy był inspiracją dzieł innych twórców jak np.: Tomasza Bagińskiego i jego nominowanej do Oskara „Katedry” czy obecnie gry z gatunku horroru „The Medium”. Ekipa Bloober Team zrobiła to po mistrzowsku i bez dwóch zdań należą się im słowa uznania. Zapraszam do recenzji aby dowiedzieć się jak duże będą to słowa.

Gatunek horroru w grach nie jest zbyt popularny. W porównaniu do gatunków akcji plasuje się raczej na końcu kolejki. Statystyczni gracze nie lubią się bać. Dlatego developerzy bezpiecznie stawiają na gry trafiające do większego grona odbiorców. Krakowskie studio Bloober Team jednak do takich nie należy. Ich głównym gatunkiem jest właśnie horror i od wielu lat pokazują nam, że na nim znają się wręcz koncertowo. Produkcje stworzone przez nich, takie jak : Layers of Fear, Observer, Blair Witch czy opisywany w tym artykule The Medium to esencja horroru w najczystrzej postaci. Jednak ostatnia produkcja studia ma w sobie coś więcej i to właśnie „więcej” wyróżnia ją na tle wcześniejszych gier oraz konkurencji.

Fabuła

Historia przedstawiona w grze ma miejsce w latach 90 okresu przemian w Polsce, a dokładniej w Krakowie i jego okolicach. Nostalgia i postkomunistyczny świat przebija się niemal z każdego kadru jaki widzimy na ekranie. Wspomnienia z dzieciństwa takie jak meblościanki, szklanki w koszyczkach czy szare tapety i ceraty przybliżają wspomnienia z okresu mojej młodości. Powyższy świat jest tylko tłem do opowieści bardzo ciekawej i nietypowej historii, jaka czeka nas – graczy, przemierzających zapomniany hotel Niwa, i rozwiązujących zagadkę martwej dziewczyna oraz tajemniczej masakry, która miała tu miejsce. Klimat i fabuła z każdą minutą gry gęstnieją i robią się bardziej zawiłe, prowadząc nas do nieoczywistego końca. Choć zakończenie nie jest złe to pozostawia niedosyt i daje furtkę do kontynuacji tej historii.

GamePlay

„The Medium” jest grą nietypową od strony wizualnej jak i gameplayowej. Grając mamy do dyspozycji innowacyjną mechanikę dwóch światów, która została opatentowana właśnie przez developera. Objawia się tym, iż postać Marianny – głównej bohaterki potrafi znajdować się w świecie rzeczywistym jak i duchowym w tym samym czasie. Technicznie jest to rozwiązane poprzez podział ekranu na monitorze oraz wyświetlanie dwóch różnych światów jednocześnie. Taka mechanika powoduje, iż gra jest mocno zasobożerna. Dlatego twórcy przygotowali swoje dzieło głównie na mocne komputery PC oraz konsolę nowej generacji Xbox Series X. Dość nietypowym wybiegiem jest statyczna kamera jak za czasów starych horrorów takich jak Silent Hill bądź Resident Evil, umieszczana w takich miejscach, że nieczęsto trudno cokolwiek zobaczyć. Strasznie to razi, gdyż funkcjonalność kamery przypomina początki horrorów 3D, zestawione z nowymi mechanikami nowogeneracyjnymi. Ten pomysł niekoniecznie uważam za trafiony, lecz przyznam iż często takie zestawienie powodowało klimat niepewności i podnoszenie ciśnienia w chwilach gdy gra starała się mnie przestraszyć lub gdy trzeba było wykonywać coś na czas.

Bohaterowie

Bloober Team jest kojarzone z horrorów pierwszoosobowych. Przejście na trzecioosobowy styl to strzał w dziesiątkę, choć to ciągle symulator chodzenia. Jako gracz bardziej wiążę się z bohaterami i przeżywam ich historie. Postacie są wyraziste i dobrze napisane. Interesuje nas ich historia i z chęcią podążamy za fabułą, którą wraz z bohaterami chcemy rozwikłać. Ciekawym zabiegiem jest zmiana bohaterów jakimi gramy, choć ona pojawia się w połowie gry. Zatrudnienie w produkcji znanych polskich nazwisk filmowych takich jak Weronika Rosati czy Marcin Dorociński to dobre posunięcie. Niestety od strony techniczne jest słabo, gdyż twarze bohaterów prawie nie przypominają aktorów wcielających się w ich role. Jeszcze Pana Marcina idzie rozpoznać, gdyż ma bardzo charakterystyczne rysy twarzy, natomiast Pani Weronika jako główna bohaterka Marianna, za żadne skarby jest nie do rozpoznania. Nie wiem czy to specjalny wybieg twórców czy brak umiejętności. Wolę myśleć, że to pierwsze.

Sztuka i Beksiński

Twórcy nie kryją tego, iż inspiracją świata duchów w grze była sztuka i prace Zdzisława Beksińskiego. Artyści studia wykonali bardzo dobą robotę. Czerpali garściami z najlepszych dzieł mistrza. Zwiedzając lokacje hotelu Niwa, zwłaszcza w świecie duchów ma się nieodparte wrażenie, iż świat przedstawiony został żywcem przeniesiony z obrazów. Największym podobieństwem uderza lokacja z gigantycznymi szafami akt i dokumentów – prawie jakbym oglądał obraz Beksińskiego. Mariaż sztuki i multimediów w tym wypadku wyszedł wzorowo i za to należą się słowa uznania dla całego teamu twórców, a w szczególności grafikom i artystom koncepcyjnym. Za tę pracę czapki z głów. Oby więcej takich romansów ze sztuką. Mnie kupiliście bez dwóch zdań.

Muzyka

Muzyka dla mnie jest bardzo ważna. Przykładam też dużą wagę do wykorzystania jej w medium jakim są gry bądź filmy. Tutaj ścieżka dźwiękowa robi robotę i wprowadza nas w opowiadaną historię. Za jej produkcje odpowiadają dwie osoby Akiro Yamaoke i Arkadiusz Reikowski. Pan Akiro to światowej sławy kompozytor, który graczom jest znany z komponowania muzyki do niezapomnianej serii gier Silent Hill. Natomiast Pan Arkadiusz był nominowany do Hollywood Music in Media Award oraz to flagowy kompozytor Bloober Team. Skomponował on muzykę do prawie wszystkich produkcji developera. Z taką eskadrą na pokładzie nie może być źle. I nie jest. Powiedziałbym, iż panowie wznieśli się na wyżyny swojego geniuszu i skomponowali ścieżkę dźwiękową niemalże idealną. Słuchając ma się wypieki na twarzy i gęsią skórkę na plecach. Muzyka robi tak piorunujące wrażenie, iż chce się ją słuchać długo po wyłączeniu gry. Ja przynajmniej tak miałem kończąc przygodę z nowym dziełem studia, i włączając samą muzykę na Spotify. Dużym minusem jest brak polskiego dubbingu. Produkcja jest w języku Angielskim. Rozumiem, iż ze względów budżetowych oraz nastawienia producenta na rynek zagraniczny było to celowym wybiegiem, ale to gra o Polsce. Trochę łapał mnie uśmiech politowania gdy widziałem próby zmiany polskich nazw na angielskie – wypadało to bardzo słabo.

Podsumowanie

Podsumowując, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, iż nowe dzieło Krakowskiego studia to tytuł w pewnym sensie wybitny, innowacyjny choć niepozbawiony też kilku wad technicznych. Lecz owe wady nie przysłaniają piękna i nowoczesności opisywanej produkcji. Mówi się : „… iż gra jest tak dobra, ile jesteś w stanie jej wybaczyć…” „The Medium” nie trzeba wybaczać wiele, a oddać się klimatowi i historii. Gdy pominiemy niewielkie bolączki to dostrzeżemy w opisywanej produkcji dużego kandydata na grę roku, a może i dekady. Zdecydowanie polecam wszystkim miłośnikom survival horroru oraz fanom twórczości Zdzisława Beksińskiego. Nie będziecie zawiedzeni – Ja przynajmniej nie byłem. Z czystym sumieniem daję tej produkcji zasłużone:

9.5/10

Niepoprawny Literat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top